Geoblog.pl    verte    Podróże    Kuba - 2008    Havana na piechote
Zwiń mapę
2008
03
lis

Havana na piechote

 
Kuba
Kuba, Habana
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8682 km
 
Wstajemy rano - śniadanko z kawka serwowane niemlaze do łóżka. Jak bardzo ten wyjazd zaczyna być inny od poprzednich.. zobaczymy jak będzie dalej.
Dobra - zwiedzanie czegokolwiek na Kubie w poniedzialek to głupi pomysł :((.
Większość rzeczy jest zamkniętych, ale zawsze można po wdychać atmosferę i pozwolić żeby Twoja skora nia nasiąknęła. Zaczynamy na Plaza De Armas- najstarszy plac w Habanie. Ludzie siedzący na ławeczkach, chroniący sie przed słońcem w cieniu drzew. Czas tutaj spowalnia - przenosi sie w inna czasoprzestrzeń -jest jak w każdym kraju Ameryki Pd biegnie swoim, wolniejszym trybem - uwielbiam to. Na około budynki z niesamowitymi fasadami i portalami. Któregokolwiek nie wybierzesz po paru krokach znajdujesz sie w urokliwym patio. Przyjemny klimat- wystarczy zamknąć oczy i wyobrazić sobie jak 300 lat temu w tym samym miejscu siedzieli plantatorzy w otoczeniu pięknych kobiet o latynoskiej urodzie, paląc cygara i popijające je rumem.. :). Po krótkim spacerze trafiamy do Iglesia de Saint Fancisco. Kościół o ponoć najwyższej wieży na Kubie dawniej wykorzystywanej do wypatrywania Piratów. Kosciol z ciekawym chorem i przyciemnianych szybach wpuszczajacych światło do środka - tworząc przyjemny półmrok. Obchodzimy patio i przechodząc przez maly placyk idziemy cos przegryźć. Na miejscu dosiada sie do na gadatliwy Szwajcar amerykańskiego pochodzenia i zaczyna sie opowiadanie historii pt" Ja i moja miłość do Kubanek". W skrócie - trzy razy Kubanki złamały mu serce i teraz ma przekonanie ze wyrachowane, wykorzystujące facetow"putas" i ze on nigdy więcej sie do nich nie zbliży Dodatkowo powinniśmy pamiętać o podstawowych rzeczach a)jeśli Kubanczyk jest miły tzn, ze cos chce, b) najprawdopodobniej chodzi o pieniądze c) jeśli Kubańczyk mówi, ze CIe kocha Zn ze chce sie wyrwać z tej zafajdanej wyspy.... Dość melodramatyczne, ale cos w tym jest. Po jakimś czasie rzeczywiście ma sie wrażenie, ze niewiele rzeczy dzieją sie na Kubie przypadkiem i ze to dość interesowni ludzie.. Natomiast nawet jesli tak jest wołałabym nie zostać tak brutalnie obdarta ze zludzen .. :).
Lekko zamyślone poczłapałyśmy w kierunku Capitolio. Capitolio -został zbudowany w 1929 r przez 3 lata przez kilka tysiecy robotników. Zasada rekompensowania sobie pewnych kompleksow kupując duży samochód w tym roku nie mógł zadzialac-wiec został zastapiony "zbuduje sobie duży domek z klockow żeby wszyscy wiedzieli jaki jestem wielki ". Jak dla mnie Capitolio i plac na około to jedno z piękniejszych miejsc w Habanie. Po prawej stronie, na rogu od górującego nad placem budynku, znajduje sie Gran Teatro -śliczna neo barokowa budowla. Z tylu Capitolio znajduje sie Real Fabrica de Tabacos - do dzisiaj otwarta fabryka cygar. NIe miałyśmy dużo szczęścia, bo przychodząc tam 3 razy za każdym razem było pozamykane, za to udało nam sie zobaczyć mała demonstracje robiona przez Kubankę w barze obok fabryki.
Wyszlysmy zaczepiane przez siedzacych na krawezniku Kubanczykow ale po 2 dniach zdazylysmy sie przyzwyczaic do gwizdania, cmokania , wsztstkich guapas, lindas i cokolwiek tam jeszcze. Te typy poprostu tak maja. Na poczatku to zaskakuje, potem czlowiek sie do tego przyzwyczaja a jak sie pozniej okaze moze doprowadzic do irytacjio- agresji przy zmasowanym akatku.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (14)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
verte
Asia Szlezak
zwiedziła 8.5% świata (17 państw)
Zasoby: 69 wpisów69 67 komentarzy67 247 zdjęć247 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
02.11.2011 - 19.11.2011
 
 
17.11.2010 - 15.12.2010
 
 
28.10.2009 - 26.11.2009